Zdobienie paznokci - moje podejścia + ulubione profile IG

Komentarze (46) | 12.09.2015
Obecna moda, na ręcznie malowane zdobienia paznokci, bardzo mi się spodobała. Kiedyś nawet sama miałam coś z tym wspólnego. W wieku 14-15 lat strasznie zjawiłam się na punkcie tipsów, a moim marzeniem było dorabianie sobie jako stylistka paznokci. Jednak nie miałam takich możliwości, bo po pierwsze cena kursu i wszystkich potrzebnych rzeczy przewyższała moje możliwości finansowe, po drugie żadna z pań by pewnie nie zaufała tak młodej osobie. 





W chwili gdy zdobienie paznokci stało się moim głównym hobby, wszystkie oszczędności wydawałam na kolorowe lakiery, brokaty, cyrkonie, hologramy, pazłotka, naklejki itp. Malowałam najczęściej tipsy przyklejone do drewnianych patyczków. W tym czasie było sporo blogów poświęconych paznokciom żelowym czy akrylowym. Sama nawet takiego prowadziłam. Pamiętam, że wtedy nawet technicznie nie było to łatwe: 10 lat temu nie miałam cyfrówki z trybem makro, więc wyraźne uchwycenia małego wzorku graniczyło z cudem.

Kilka miesięcy temu pod wpływem przepięknych zdobień, które widziałam na Instagramie, postanowiłam spróbować znowu. 

Wydawało mi się, że nie będzie to takie trudne, bo potrafię zarówno coś tam narysować, jak i pomalować paznokcie. Zaczęłam od zakupu potrzebnych rzeczy. Na allegro zamówiłam 2 zestawy specjalnych pędzelków do zdobień (bo to było dla mnie najważniejsze). Dołożyłam również inne potrzebne akcesoria: zestaw brokatów, wzorniki do nauki, taśmy do zdobień i naklejki. Dokupiłam też kilka lakierów Alessandro Striplac, których używam. To połączenie lakieru do paznokci i hybrydy, więcej w poprzednim wpisie: Alessandro Striplac czyli manicure UV w domu. Najbardziej zależało mi na kolorach podstawowych, tak abym ewentualnie mogła sama je mieszać i tworzyć nowe.




Zdecydowałam się na czarny i biały, żółty, pomarańczowy, granatowy i jasny fiolet. Byłam pewna, że tyle wystarczy, ale niestety pierwsze próby nie były udane. Okazało się, że zarówno pędzelki, które kupiłam jak i lakiery nie nadają się za bardzo do wykonywania zdobień. Nawet tymi najcieńszymi, nie udawało mi się zrobić, cieniutkich kresek. Poza tym Alessandro Striplac nie nadaje się do wzorków, ponieważ te lakiery są za rzadkie. Podczas normalnego malowania paznokci to się sprawdza, ponieważ lakier zawsze trochę rozleje się na paznokciu i dzięki temu nie mamy smug. To samo jednak dzieje się z nimi, kiedy próbujemy coś namalować. Wzorek niestety się rozpływa.
Jakiś czas później kupiłam kilka zwykłych lakierów w kolorze czarnym, aby sprawdzić, który z nich się najbardziej nadaje. Wygrał się Inglot, który w sumie jest przeznaczony do tego celu.

Pomysł na zdobienia znudził mi się dość szybko, po kilkunastu próbach  sobie sprawę że nawet jeśli zdobędę odpowiednie narzędzia ciężko będzie mi wykonać wzorek na prawej ręce.

W wakacje oddałam swoje pazurki w ręce manikiurzystki:



Jednak mając w domu, tyle kolorów lakierów światłoutwardzalnych, wróciłam do samodzielnego wykonywania manicure. Po roku zakładania Striplaców, moje umiejętności poszły w górę. Nie dawno zaopatrzyłam się w bazę i top przeznaczoną do hybryd oraz żel budujący. Od miesiąca robię już sobie sama zakładam zwykłą hybrydę oraz potrafię odbudować złamanego paznokcia.


Co do zdobień: spróbuję na pewno naklejek wodnych. Kupiłam już kilka zestawów piórek z allegro. Bardzo mi podobają się też te z kolekcji LA Sliders 


Obecnie moje Hybrydy wyglądają tak (na zdjęciu z prawie dwutygodniowym odrostem). W najbliższym czasie będę pracować nad kształtem i linią, czyli krzywą "C", która jak na razie za bardzo mi nie wychodzi. Planuje poświęcić kilka wpisów kosmetycznych, samodzielnemu zakładaniu hybryd oraz dokładnie, opisać cały zestaw który trzeba kupić.



Na koniec kilka moich ulubionych paznokciowych profili na instagramie : 


1. Get buffet nails


2. Celina Ryden



3. Solinsnaglar



4. Monika z Pazoo czyli autorka moich paznokci


5. Eclair Nails


6. Nails Videos - IG z filmikami instruktażowymi