Turcja #1 Kosmetyki które zabrałam ze sobą

Komentarze (19) 16 paź 2014
Upał, słońce, plaża i wspaniałe jedzenie. Pewnie już część z was wie  (Ci którzy obserwują mnie na Instagramie), że już prawie od tygodnia jestem w Turcji. Razem z Sylwią zdecydowałyśmy się na wyjazd, który planowałyśmy już od wakacji. Padło na Alanye gdzie mimo jesiennej pory roku nadal jest bardzo ciepło. Zaplanowałam kilka wpisów z tej okazji i z tego co widzę naprawdę ciężko znaleźć chwilę czasu. 

Dzisiejszy wpis praktycznie w całości będzie poświęcony dyscyplinie, która w krótkim czasie stała się jedną w moich ulubionych, czyli jeździe na rowerze. Jak pewnie część z was wie, że od kwietnia jestem posiadaczką roweru górskiego Lea F5 za sprawą współpracy z marką Kross. Po kilku miesiącach jazdy czas na podsumowanie. Na co dzień mieszkam w centrum Krakowa i zawsze wydawało mi się, że skoro biegam, jeżdżę na rolkach i chodzę na siłownię, to nie potrzebuję już roweru. Miałam nawet możliwość sprowadzenia z rodzinnego domu mojego starego - komunijnego ( który jest w całkiem dobrym stanie), ale się nie zdecydowałam. Teraz odkąd mam swoje "dwa kółka" nie było już praktycznie tygodnia, w którym nie jeździłam na rowerze.


Ostatnio na moim blogu był mały przestój, dlatego dzisiaj spróbuję trochę nadrobić i napisać co ćwiczę w ostatnim czasie. Jak wiecie w maju trafiłam do szpitala i przerwałam swoje treningi. Po wyjściu przez około miesiąc musiałam się powstrzymać od jakichkolwiek aktywności fizycznych. U mnie ten czas trochę się przedłużył i w rezultacie na siłownię wróciłam, mniej więcej w drugiej połowie lipca. 


Zeszłego lata miałam okazję brać udział w akcji Rexony pod nazwą Reksperyment. Polegała ona na badaniu aktywności Polek przy pomocy bransoletek Jawbone UP. W tym roku marka postanowiła zachęcić do ruchu większe grono kobiet. Stworzyła aplikacje MontionSense, która pozwoli nam zliczać kalorie podczas wykonywanych przez nas ćwiczeń czy innych aktywności fizycznych. Zapoznałam się z nią w ostatnim miesiącu, dzisiaj opisze jak działa. 


Dzisiejszy wpis będzie o butach o które bardzo często pytacie. Nike Roshe Run to model, który pojawił się na rynku niedawno, a już zyskał duże grono zwolenników. Mi samej również się spodobał i zdecydowałam się na zakup tych butów w lipcu. Kupując je myślałam raczej o alternatywie dla Air Maxów niż o bieganiu... ale wiem, że inni mają odmienne zdanie. Roshe pochodzą z kolekcji Streetwearowej i nie nadają się ani do biegania, ani do treningów. Niestety producent umieścił w nazwie słowo "run" wprowadzając tym samym sporo osób w błąd, bo skoro Free Run są do biegania to Roshe Run na pewno też. 



Witam po długiej przerwie, w jednym z kolejnych postów napiszę co u mnie, ale dzisiaj z racji soboty będzie wpis kosmetyczny. Na temat kosmetyków antycellulitowych mam swoje zdanie. Używam ich, ale nie wierzę, że można tylko dzięki nim stracić cm w obwodach albo pozbyć się cellulitu. Moją ostatnią nadzieją na redukcję skórki pomarańczowej, za pomocą takich specyfików był Body Wrapping, który niestety nie przyniósł żadnych rezultatów. W przeciwieństwie do niego regularne stosowanie peelingów, kremów połączone z masażami znacznie poprawiły kondycje skóry, która stała się gładsza, jędrniejsza i bardziej "zwarta". 


Lato to pora roku, która niewątpliwie najbardziej sprzyja aktywnością fizycznym, wykonywanym na świeżym powietrzu. Odkąd przeprowadziłam się do Krakowa, praktycznie nie korzystałam z innego roweru niż stacjonarny. Od przeszło trzech miesięcy jestem właścicielką roweru górskiego Lea F5 marki Kross. Zaczynałam od dłuższych wycieczek, później miałam 2 miesięczną przerwę od jakiejkolwiek aktywności. Obecnie korzystam z niego prawie codziennie, pokonując na nim nawet bardzo krótkie trasy, takie jak  np dojazd na siłownię. W słoneczne dni praktycznie nie korzystam już z komunikacji miejskiej. U mnie Lea sprawdza się, teraz mam okazję rozdać podobny rower któreś z was - niestety nagroda jest tylko jedna. 

Podczas upałów niewątpliwie, powinniśmy pić więcej wody niż zwykle. Nie zawsze jednak mamy w domu wodę mineralną, która może się szybko się kończyć. Sama bardzo często kupuje ją całymi zgrzewkami, ale najczęściej 6 butelek wystarcza mi na około 4 dni. Dużej 1,5 l wody nie włożymy do torebki, więc trzeba również myśleć o tych mniejszych. W tamtym roku przed latem zdecydowałam się na zakup butelki Bobble. Używałam ją niestety bardzo krótko. Nie planowałam wpisu na ten temat, ale od ponad miesiąca używam również dzbanka filtrującego i postanowiłam zrobić porównanie.  

Uwielbiam wszelkiego rodzaju dzienniki, kalendarze, notatniki itp. Jeszcze lepiej gdy coś jest kierowane do osób aktywnych, wpisując się w modę popularnego (ostatnio) zdrowego trybu życia. Dzisiaj podczas zakupów spożywczych w Biedronce wpadł mi w ręce "Przepiśnik" czyli notes do zapisywania przepisów kulinarnych. Z pośród wszystkich najbardziej spodobała mi się wersja "FIT" więc wrzuciłam go do koszyka i przyniosłam do domu. Z dwóch wersji kolorystycznych wybrałam jagody, były jeszcze maliny :)

fitblog

    lifestyle

      motywacja

        odzież, obuwie, sprzęt