KONKURS - Philips Moisture Protect

Komentarze (1) 3 mar 2015
W ostatnim wpisie na temat włosów, opisałam wam swoje wrażenia po kilku tygodniach testu prostownicy oraz suszarki z nowej serii Moisture Protect marki Philips, która została stworzona po to, aby chronić nawilżenie włosów podczas codziennej pielęgnacji Dzisiaj przygotowałam dla was konkurs w którym będziecie miały szanse wygrać te produkty. 



Ostatni wpis na blogu dotyczący pielęgnacji moich włosów powstał już ponad rok temu. Myślę że najwyższy czas zrobić jego aktualizację, bo od tego czasu sporo się zmieniło. Dbaniem o swoje włosy "na poważnie" zajęłam się w marcu 2013 roku. Po 8 miesiącach intensywnego nawilżania i olejowania, z przesuszonych włosów: kilk udało mi się uzyskać efekt widoczny na pierwszych dwóch zdjęciach. Od tego czasu trzykrotnie skracałam ich długość i pewnie w całości udało mi się pozbyć zniszczonych końcówek, rozjaśnianych samodzielnie w domowych warunkach. 


Nie wiem jak wy ale ja pod względem kalendarzy na Nowy Rok jestem bardzo wymagająca. Zawsze przed zakupem muszę przeglądnąć minimum kilkanaście propozycji, a i tak nie udało mi się jeszcze kupić takiego który odpowiadałby mi w 100%. W tym roku nie stałam jednak przed tym samym corocznym dylematem co zawsze, bo od dawna przyglądałam się projektowi tworzonemu przez Dominikę Cudę czyli charytatywnemu Kalendarzowi Sportowemu na rok 2015 i wiedziałam, że będę go mieć. 

źródło: oneyearfund.org
Nowy rok to czas podsumowań i nowych planów. Mimo że mamy już za sobą kilka dni stycznia, dzisiaj postanowiłam podsumować swoją listę Must Have z poprzedniego roku, bo okazuje się że niemal w całości ją zrealizowałam. Zeszłoroczny wpis znajduje się tutaj.
1. Mały najprostszy czytnik e-booków Kindle był na mojej liście także w 2003 roku. W połowie roku go sobie go sprawiłam ale nie korzystam z niego zbyt często, głównie dlatego że zaczęłam kupować więcej książek. Większość z nich to poradniki, do których od czasu do czasu się wracam


Na co dzień mam okazję mieszkać w pięknym mieście, jakim jest Kraków. Niestety jesienno-zimowa aura daj mi się trochę we znaki. Codziennie jest szaro i ponuro, nawet oddycha się ciężej, ze względu na smog, z którym miasto walczy od lat. Najczęściej nie wpływa to pozytywnie na moje samopoczucie. Dlatego też ucieszyłam się z kilku cieplejszych dni i postanowiłam pojeździć na rowerze. Myślę, że warto w ten sposób wykorzystać „te ostatnie dni” przed atakiem mrozu. Przyznam, że trochę mi tego brakowało i zaczęłam nawet rozważać jazdę zimą.


O Eksfoliatorze z Ziaji pisałam już w październiku zeszłego roku. Miałam podzielić się efektami, ale po 3-4 użyciach dowiedziałam się, że jednak nie mogę go stosować, więc wylądował na półce z kosmetykami "na później". W tym roku postanowiłam kontynuować te zabiegi. Jesień i wiosna to jedyne okresy w których można stosować kwasy AHA. Mróz zimą może doprowadzić do uszkodzenia naskórka, a słońce latem do poparzeń i przebarwień. 


Myślę że najwyższy czas abym na blogu powróciła do dawnych serii, Fitstagram był jedna z najbardziej lubianych. Przedstawiałam w niej motywujące osoby, które warto obserwować na Instagramie.  Bohaterką dzisiejszego jest Kandykoat czyli Polka mieszkająca w Norwegii od 6 lat. Daria ma 19 lat, na co dzień chodzi do norweskiej szkoły i próbuje być aktywna każdego dnia. Jest osobą zdeterminowaną i zmotywowaną, która kocha to co robi. 

Końcem października, korzystając z Empikowej promocji zaopatrzyłam się w kilka książek. Jedną z nich był poradnik konsumenta napisany przez Katarzynę Bosacką i Dr hab. n. med. Małgorzatę Kozłowską-Wojciechowską. Obie Panie kojarzę z programu telewizyjnego o podobnym tytule. Mimo że infantylne zachowanie Kasi trochę irytuje ( ponoć jest to celowy zabieg mający zwrócić uwagę najmłodszych) uważam ten program za jeden z lepszych. Zawsze można się dowiedzieć czegoś ciekawego w kwestii codziennych zakupów, a osoba która "nie siedzi" w temacie zdrowego odżywiania, może z niego wynieść naprawdę dużo. 

Uśmiech to jeden z tych walorów urody,o który powinniśmy szczególnie dbać z wielu powodów. Myślę że sama wiem o tym najlepiej gdyż moje zęby nie należą do najmocniejszych, przez co w dzieciństwie panicznie bałam się dentystów. Swoją pierwszą elektryczną szczoteczkę do zębów kupiłam w 2008, był to najprostszy dostępny model. Zakup okazał się strzałem w dziesiątkę, a pozytywne skutki tej zmiany po niecałym roku użytkowania, zauważyła sama Pani stomatolog. 


fitblog

    lifestyle

      motywacja

        odzież, obuwie, sprzęt