Kosmetyczna sobota: jesienne złuszczanie - Eksfoliator Ziaja Pro

Komentarze (31) | 13.12.2014
O Eksfoliatorze z Ziaji pisałam już w październiku zeszłego roku. Miałam podzielić się efektami, ale po 3-4 użyciach dowiedziałam się, że jednak nie mogę go stosować, więc wylądował na półce z kosmetykami "na później". W tym roku postanowiłam kontynuować te zabiegi. Jesień i wiosna to jedyne okresy w których można stosować kwasy AHA. Mróz zimą może doprowadzić do uszkodzenia naskórka, a słońce latem do poparzeń i przebarwień. 




Eksfoliator Ziaja PRO kupiłam w firmowym sklepiku, zrobiłam to z pełną świadomością gdyż jest to produkt wyłącznie do użytku profesjonalnego w salonach kosmetycznych, nie zachęcam również nikogo do takiego zakupu. Buteleczka 270 ml kosztowała 85 zł. Jak już wspominałam nie raz,nie mam większych problemów z cerą. Wypryski pojawiają się bardzo rzadko, to z czym się zmagam to zaskórniki i rozszerzone pory. Niestety w zeszłym roku było coś jeszcze, w kwietniu zauważyłam dziwne krostki na moim czole, po wizycie u dermatologa okazało się, że to brodawki płaskie. Nie były z daleka w ogóle widoczne, ale oczywiście sama myśl, że coś takiego mnie spotkało doprowadzała mnie do szału. Walczyłam z nimi ponad rok, po Izotretoinie zaczęłam stosować własnie Eksfoliator. Myślałam że pomoże, ale był za słaby i mógł jedynie zaszkodzić rozsiewając je po całej twarzy - dlatego przerwałam jego stosowanie. W zamian lekarz przepisał mi jeden z mocniejszych Retinoidów, który bardzo wysuszał całą twarz. Oczywiście nie pomógł, a brodawki dodatkowo pojawiły się na nosie i brodzie. Później przyszła wiosna i musiałam odstawić wszystkie mocniejsze preparaty i czekać na jesień. W maju tego roku trafiłam do szpitala z powodu Salmonelli. Wystarczyły 3 tygodnie pod kroplówkami i wszystko zniknęło, co do jednej. Dlatego współczuję wszystkim nadal mającym ten problem, bo wiem jak ciężko to wytępić.

Wracając do Eksfoliatora, jego zadanie to głębokie złuszczanie naskórka, intensywne nawilżenie i oczyszczenie cery oraz zmniejszanie zmarszczek. Po takich regularnych jesienno-wiosennych zabiegach stan naszej cery powinien znacznie się poprawić. AHA 25% który mam to żelowa mieszanka kwasów: mlekowego, cytrynowego, glikolowego, maleinowego oraz winowego. Tak naprawdę gabinety kosmetyczne oferują nam najczęściej o wiele mocniejsze połączenia, ten można porównać do mocnego peelingu enzymatycznego. Zalecana częstotliwość to raz w tygodniu, nakładamy go na skórę, masujemy i zmywamy po 5-10 min. Jeśli po wykonaniu 5-10 takich zabiegów stwierdzimy że preparat jest za słaby, możemy zamienić go na AHA 35% który również oferuje nam Ziaja PRO.

Do tej pory zużyłam 1/2 całego opakowania, tak naprawdę najgorszy jest ten pierwszy raz bo po nim cera była zaczerwieniona i podrażniona, za drugim razem minimalnie, za trzecim prawie w ogóle. (nie mam cery wrażliwej)  Żel nałożony na twarz trochę szczypie/piecze, dlatego jest to średnio przyjemne. W obecnym sezonie użyłam go tylko 4 razy, więc za wcześnie jeszcze na rezultaty. Dodatkowo używam również peelingów: pasty do głębokiego oczyszczania twarzy Ziaja z serii liście manuka (jak dla mnie do świetny peeling, nic więcej) i enzymatycznego z Dermiki. 


Przy takich zabiegach trzeba pamiętać o dobrym nawilżeniu skóry, bo skóra przesuszona się nie zregeneruje. W na przełomie kwietnia/maja dostałam od Santaverde kilka produktów do przetestowania. Po dwukrotnym użyciu kremów doszłam do wniosku, że na lato są za ciężkie. Teraz używam ich przy kwasach i jak na razie wypadają bardzo dobrze. Szczególnie polubiłam Aloe Vera Hydro Repair Gel. 


Nadal mam zamiar kontynuować używanie Aknicare od Synchroline czyli żelowego kremu redukującego zmiany potrądzikowe. Z pełną świadomością mogę go nazwać swoim ulubionym produktem tego typu. Kupiłam już nawet kolejną tubkę na zapas. Planuje jednak małą przerwę, bo wydaje mi się, że na początku stosowania był o wiele bardziej skuteczniejszy. Często w recenzjach na różnych blogach dziewczyny opisują wygląd opakowań kosmetyków, zawsze uważałam to za zbędne, jednak w tym przypadku muszę się do tego przyczepić. Nie wiem jak można było zepsuć tubkę, ale ta akurat jest koszmarna. Dość że mocno pożółkła to jeszcze dosyć płynny żel nieustannie wylewa się do zakrętki. Zadowolona jestem z pojemności, bo mimo tego wylewania się, 50 ml wystarcza na bardzo długo.
Pozdrawiam