Kosmetyczna sobota : Kosmetyki antycellulitowe

Komentarze (30) | 06.09.2014
Witam po długiej przerwie, w jednym z kolejnych postów napiszę co u mnie, ale dzisiaj z racji soboty będzie wpis kosmetyczny. Na temat kosmetyków antycellulitowych mam swoje zdanie. Używam ich, ale nie wierzę, że można tylko dzięki nim stracić cm w obwodach albo pozbyć się cellulitu. Moją ostatnią nadzieją na redukcję skórki pomarańczowej, za pomocą takich specyfików był Body Wrapping, który niestety nie przyniósł żadnych rezultatów. W przeciwieństwie do niego regularne stosowanie peelingów, kremów połączone z masażami znacznie poprawiły kondycje skóry, która stała się gładsza, jędrniejsza i bardziej "zwarta". 




Zawsze po kąpieli używam balsamu do ciała, i to czy wezmę nawilżający, ujędrniający, antycellulitowy czy wyszczuplający nie robi mi żadnej różnicy. Kupując balsam najczęściej wybieram ten który rzuci mi się w oczy podczas zakupów w drogerii, bądź poleci mi go koleżanka. Dzisiejsze dwa czyli Tołpa Drenujący koncentrat antycellulitowy i serum z Eveline trafiły do mnie bo wcześniej kupiła je Mary z Aktywnego Życia. Sama pomyślałam że również spróbuje.

Kremy - Tołpa Drenujący koncentrat antycellulitowy - ten kosmetyk w cenie regularnej jest dosyć drogi bo kosztuje  ponad 60zł za buteleczkę, a promocję na niego zdarzają się rzadko. Sama kupiłam go w kwietniu na obniżce z Hebe za około 46 zł. Opinie na jego temat są skrajne, albo ktoś jest bardzo zadowolony albo odradza zakup - sama raczej nie kupię go po raz drugi. Ma płynną konsystencje i fatalnie się rozprowadza. Nie pozwala na wykonanie masażu bo za szybko się wchłania. Ziołowy zapach nie bardzo mi odpowiada. Zużyłam dopiero 2/3 opakowania więc chyba nie powinnam wystawiać mu opinii odnośnie efektów, bo działanie pewnie będzie można zauważyć po dwóch -trzech opakowaniach ale i tak nie spodziewałabym się spektakularnych efektów.



Bardziej przypadło mi do gustu Eveline Serum intensywnie wyszczuplające, chociaż myślę że zaważył na tym efekt chłodzący. Mam problemy z naczynkami na nogach więc u mnie produkty rozgrzewające, mocniejsze masaże i bańki chińskie na dłuższą metę odpadają. Mary twierdzi że od samego smarowania spadło jej 2 cm w pasie. Ja nie stosuje go pewnie tak regularnie jak ona, wieczorem często na zmianę z Tołpą, a rano to nie zawsze. Jedno wiem na pewno, po dwóch tygodniach częstych masaży, peelingów i zamianie balsamu nawilżającego na te dwa kosmetyki, wygląd skóry się poprawił.


Peelingi - czyli coś co lubię najbardziej. Zdecydowanie są mniej wydajne niż kremy, i to chyba właśnie te kosmetyki razem z odżywkami do włosów kupuje najczęściej. Z tych domowych, robionych z cukru lub soli korzystam rzadziej. Wolę owocowe, które nie rozpuszczają się tak szybko w kontakcie z wodą. Nie będę tutaj opisywać efektów, bo chyba nie ma co porównywać. Osobiście bardziej wolę gruboziarniste "zdzieraki" niż te delikatniejsze. Ziaja Rebulid z pierwszego i drugiego zdjęcia kupiłam pierwszy raz, kosmetyk nie był zły, ale ostry zapach maści rozgrzewającej nie był najprzyjemniejszy.

Ostatnio zdecydowałam się na coś sprawdzonego czyli Faromona Tutti Frutti o większej pojemności i ulubiony pomarańczowy Lirene antycellulitowy peeling myjący.



Masaże: W ostatnim czasie zrezygnowałam z baniek chińskich i ręcznych masażerów. Od lipca korzystam z siłowni na której znajdują się urządzenia Rolletic i można z nich korzystać bez dodatkowych opłat. To urządzenie w ciągu tych 30 min wykona na moich nogach więcej ruchów rolkami, niż pewnie ja przez miesiąc ręcznym masażerem. Chodzę na nie zawsze po treningu, 2-3 razy w tygodniu. Podczas masażu najczęściej oglądam YouTube :) dodatkowo około 2 razy w tyg naprzemienny masaż zimną i ciepłą wodą, o którym pisałam tutaj: http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/....Naprzemienny_masaz.html


Pozdrawiam :)