Kosmetyczna sobota: lakier Striplac i włosowa aktualizacja

Komentarze (32) | 12.04.2014
Witam
Dzisiaj znowu o paznokciach. Jeszcze niedawno pisałam, że na razie nie mam zamiaru robić sobie paznokci hybrydowych. Mija miesiąc, ja po wizycie u fryzjera znów decyduje się na manicure i mam dylemat, co wybrać. lakier czy hybrydę ? Na szczęście pojawiła się trzecia opcja, w małej gamie kolorystycznej, ale znalazłam coś dla siebie. Alessandro Striplac czyli coś pomiędzy jednym a drugim.




To nowość i nigdy nie słyszałam o tych lakierach. Nakłada je się jak zwykły lakier bez konieczności matowienia płytki. Po 60 sek utwardzeniu pod lampą zyskują połysk, który zachowują do ostatniego dnia. Do ich zmywania nie potrzeba żadnego zmywacza, producent reklamuje je jako "pell-off" wystarczy podważyć i odkleić. Powinien ładnie odejść w całości. Trzymają się około 10 dni.

Takie rozwiązanie eliminuje problem z którym ja się spotkałam :) próbowałam tak odkleić zwykła hybrydę. W rezultacie poszarpałam trochę płytkę. Tutaj nie musimy iść do kosmetyczki aby je ściągnąć. Zrobimy to w domu w bardzo krótkim czasie. Jedyne problemy mogą mieć osoby z płytką taką jaką ja mam, czyli suchą, na której nawet zwykłe lakiery trzymają się bardzo długo.

Co do samego wykonania to jestem bardzo zadowolona i pozytywnie zaskoczona. Nie tak dawno byłam u innej kosmetyczki, ale paznokcie były zrobione tak, że bez problemu, z użyciem odpowiednich produktów sama w domu osiągnęłabym identyczny efekt. Teraz mam wrażenie, że nigdy nie miałam ładniejszych, idealnie równych i symetrycznych paznokci. Ostatnie poprawki w ich długości i kształcie były robione przed nałożeniem ostatniej warstwy Top Coat-u. Serdecznie pozdrawiam Kasię Czubę z salonu Maniewski w Krakowie.


Aktualizacja włosowa

Naprawdę nie pamiętam kiedy, byłam u fryzjera na czymś innym, poza podcięciem grzywki czy końcówek. W tym grudniowym poście klik pisałam o pielęgnacji i tym, jak udało mi się nawilżyć suche włosy. Tym razem zdecydowałam się na delikatną zmianę koloru i ścięcie kłopotliwych końcówek. Pozbyłam się ombre. Zależało mi na zdrowym wyglądzie. Moją fryzjerkę pewnie niektórzy znają Sylwia/ Maniewski  z bloga http://sylviagaczorek.blogspot.com/


Patrząc na te zdjęcia, nie mogę uwierzyć że jeszcze rok temu na głowie miałam coś takiego: