Uzupełniam zapasy

Komentarze (47) | 17.10.2013
Witam
Jako że od tego tygodnia zaczynam regularne ćwiczenia, dzisiaj pojeździłam po supermarketach w celu zrobienia małych zapasów żywnościowych na najbliższy okres. Osobiście bardzo lubię robić większe zapasy i mieć wszystko w domu. Tym sposobem kupuję taniej, a do sklepu pod blokiem wychodzę tylko w sytuacjach awaryjnych.




Warzywa i Owoce
Czyli to co na zdjęciu - mój obecny "zapas" brakuje tylko szpinaku którego akurat nie kupiłam. Jem tylko świeży, który podobno jest w Biedronce i to jeszcze taniej niż w Almie.
Jak niektórzy wiedzą mam odwieczny problem z jedzeniem warzyw, które mi po prostu tak średnio smakowały. Teraz jem ich zdecydowanie więcej. Chyba wszystko dzięki Wrapom, w których zaczęłam je regularnie i bezboleśnie przemycać.  Z czasem zaczęły smakować całkiem neutralnie. Może to nie jest cały wachlarz kolorów, ale i tak zdecydowanie więcej niż rok temu. Czosnek od zawsze lubiłam, ale nie w takiej wersji. Wcześniej kupowałam tylko granulowany i wszystko co się dało maczałam w sosie czosnkowym. Teraz starty ząbek dodaje do kurczaka. Rzodkiewki - przypomniałam sobie o nich będąc w UK, teraz dodaje je zawsze tam gdzie pasują. Pęczek kosztuje tylko 1 zł, a w lodówce mogą wytrzymać około 2óch tygodni. Ziemniaki - od czasu do czasu kroje całego na frytki, które piekę w kombiwarze bez dodatku soli i tłuszczu dodaję tylko czosnek. Może nie są takie dobre jak te smażone, ale narzekać też nie ma co. Przydałoby się abym polubiła jeszcze pomidory i ogórki. W Londynie jadłam małe czerwone Cherry, prawie połykałam je w całości, niestety nie przekonałam się do tego smaku. Mam nadzieję że jeszcze przyjdzie na to pora.
Z owocami bywa różnie obecnie jest tak jak widać. Uwielbiam Avocado więc muszę myśleć o nim częściej. Banany kupuje najczęściej. Czasem sięgam po coś dla mnie nietypowego - dzisiaj padło na granat.


Wrapy nie jem ich codzienne ale bardzo lubię. Są smaczne i szybkie. Kupiłam pełnoziarniste - w końcu udało mi się na nie trafić w Biedronce. Na pewno były jeszcze pomidorowe i szpinakowe. Chciałam zamienić pszenne, jednak te też są pszenne - w 50%. Skład też nie za fajny, mogliby sobie darować utwardzony tłuszcz. Za to w smaku dużo lepsze od poprzednich  Będę musiała znaleźć coś innego albo po prostu zrobić je sama tak jak wiele osób. Kosztowały 3,99 za 5 placków. Dzisiaj widziałam te same w Carrefourze za 10,49 zł

Uzupełniłam zapasy ryżu brązowego, kaszy gryczanej, kaszy kus-kus i płatków owsianych. Dzisiaj pierwszy raz kupiłam siemię lniane. Często kupuje też krojony chleb razowy, rozdzielam bochenek na kilka porcji po 2-3 kromki, pakuje do woreczków i mrożę. Później rozmrażam tyle ile potrzebuje. Akurat taka ilość wystarcza mi na jeden posiłek.

Z orzechów kupiłam dzisiaj migdały, orzechy laskowe i pistacje. Pistacje zjadłam od razu, więc następnym razem sobie je daruje (nałóg), lubię też orzechy nerkowca akurat mieli tylko solone. Będę polować też na masło orzechowe z Primaviki ( bez soli i cukru) już dawno się nie pojawiło w Almie.



Dzisiaj korzystając z promocji na jaja kupiłam te z wolnego wybiegu po 50 gr za sztukę. Kilka sztuk jogurtu naturalnego. Sery: parmezan i  mozzarella.  Z mięsa to będę uzupełniać zapas kurczaka, znowu w Bierdonce jest tańszy - 12,70zł/kg. Oprócz niego jem jeszcze Indyka i Łososia w plastrach, ale niestety ze względów ekonomicznych już nie tak często. W Angli Indyki są dużo tańsze od kurczaków, więc przez połowę wakacji jadłam tylko turkey. Kupując od czasu do czasu wędliny wybieram tylko indyka: gotowaną pierś albo wędzonego. Nie robię tego często, ale czasem tak - są szybsze.
Na razie tyle przychodzi mi do głowy, jak coś dokupię to dopisze. Jeśli chodzi o dietę to pewnie zacznę niskowęglowodanową, ale nie będę schodzić poniżej 100-120g węgli na dobę. No chyba że zdecyduje się w końcu na tego trenera personalnego i podsunie mi inny pomysł. Chodzę do Pure gdzie godzina usług trenera, kosztuje prawie tyle co miesięczna opłata za siłownię- mimo wszystko trochę dużo.

Pozdrawiam