Turcja #1 Kosmetyki które zabrałam ze sobą

Komentarze (24) | 16.10.2014
Upał, słońce, plaża i wspaniałe jedzenie. Pewnie już część z was wie  (Ci którzy obserwują mnie na Instagramie), że już prawie od tygodnia jestem w Turcji. Razem z Sylwią zdecydowałyśmy się na wyjazd, który planowałyśmy już od wakacji. Padło na Alanye gdzie mimo jesiennej pory roku nadal jest bardzo ciepło. Zaplanowałam kilka wpisów z tej okazji i z tego co widzę naprawdę ciężko znaleźć chwilę czasu. 


Mimo że po sezonie, naprawdę mnóstwo Polaków decyduje się na wyjazdy, w miejsca gdzie jeszcze można się opalać, w sklepach kosmetyki z filtrami znikają w półek wraz z zakończeniem wakacji. Było mi naprawdę ciężko kupić cokolwiek, ale w pewnej drogerii trafiłam na półkę z Sorayą. Kilka kosmetyków miałam również w domu. Zaopatrzyłam się w filtry 6, 10, 20, 30 i 50 oraz w dwa produkty po opalaniu. Słońce w Turcji o tej porze roku nie jest tak palące jak w Egipcie więc najczęściej używamy kosmetyków zapewniających niską ochronę i SPF30 do twarzy. Przy mojej ciemniejszej karnacji raczej nie mam problemu ze zbyt długim przebywaniu na słońcu, chociaż raz życiu nabawiłam się uczulenia. 


Podczas takiej pogody i częstych wycieczek antyperspirant to podstawa. Zestaw Rexona się u mnie sprawdził, a najbardziej zaskoczyło mnie to, że polubiłam sztyft który wcześniej używałam tylko sporadycznie. Ochrona jak najbardziej ok do tego przyjemny zapach i plus za nie zostawianie śladów na czarnych koszulkach.


Te dwa produkty to jedne z moich ulubionych wodę termalną z Uriage polecałam już wcześniej. Jest bardzo wydajna i wygodna gdyż nie trzeba jej zmywać. Pastę do głębokiego oczyszczania twarzy kupiłam przed samym wyjazdem i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, chociaż dla mnie to bardzo dobry peeling do twarzy nie pasta. Na blogach czytałam trochę opinii na temat serii "Liście manuka" i nie chciałam kolejny raz "rzucać się" na nowość, teraz widzę że naprawdę warto się nimi zainteresować.



Miniatury - mam ich pełno, najwięcej z różnych kosmetycznych boxów. Na takich wyjazdach są niezastąpione. Małą różową Biodermę o pojemności 100ml można kupić w aptekach. W Sephorze dostałam mały atomizer do którego przelałam odżywkę do włosów, także Estee Lauder wypuściło krem BB w mniejszym opakowaniu. Zabrałam ze sobą również jedne z ulubionych perfum Lancome Hypnose w wersji miniaturowej.
Najlepszy sposób na lżejszy bagaż :)

Pozdrawiam