Kosmetyczna sobota - Kosmetyczne nowości

Komentarze (26) | 30.11.2013

Przez ostatni tydzień czułam się beznadziejnie, ale na szczęście już powoli wracam do żywych. Zaczynam od kosmetycznego wpisu, którego dawno nie było. Dzisiaj o nowościach - ale nie będzie tego zbyt dużo. W ubiegłych dwóch tygodniach mieliśmy mega promocje w drogeriach ( superpharm -40% na tusze i pudry, Rossman -40% na kolorówkę, oraz Hebe -40% na wybrane marki kosmetyków kolorowych). Kupiłam tylko kilka rzeczy, bo nie potrzebowałam nic nowego do makijażu. Kilka dni wcześniej w  TK maxx upolowałam bardzo fajną kosmetyczkę :)



%%% Rossman, Hebe

Byłam kilka razy, ale w końcu zdecydowałam się tylko na pomarańczową kredkę do ust Bourjois, Liner i Kohl z Wibo - jakość kiepska ale wychodziły po około 4 zł, oraz sprawdzone lakiery Manhattan. Później dokupiłam tusz Big Eyes z Maybelline który poleciła mi Mary - jest naprawdę dobry. W Hebe wzięłam tylko Top Coat z Revlonu.



The bump bag w TK Maxx
Pewnego dnia zapomniałam słuchawek do telefonu będąc w Warszawie, postanowiłam sobie coś kupić na miejscu. Najbliżej hotelu był TK Maxx gdzie znalazłam takie pierwsze lepsze za 30 zł. Okazało się, że w już pierwszy dzień jedna strona nie grała. W Krakowie wymieniłam słuchawki za bon na 30 zł, i od wakacji go nie wykorzystałam. W zeszłym tygodniu wpadła mi w ręce właśnie ta kosmetyczka.
Znowu będę ubolewać nad kolorem, wzięłabym w każdym innym ale były tylko różowe.


Kosmetyczka z zewnątrz ma takie wypukłe, piankowe plastry miodu. Przypomina mi to trochę niektóre futerały na laptopy. Na pewno będzie bardzo dobrze chronić zawartość, przy upadku - to na pewno plus.


Wewnątrz ma takie specjalne gumki na kosmetyki, które wyglądają jak w piórniku do podstawówki. Można do nich włożyć kredki, tusze, pędzle. Są naprawdę bardzo wygodne, w poprzedniej mojej kosmetyczce panował mały bałagan.



Ta cześć pokazana wyżej jest zapinana na rzep, oprócz niej mamy: dwie kieszonki : w tym jedna na zamek. Oraz sporo miejsca na inne kosmetyki.

Nowości do włosów
Z moich obserwacji wynika że muszę bardzo często zmieniać szampony bo moje włosy szybko się do nich przyzwyczajają. Przy nowym szamponie czy odżywce są super miękkie i błyszczące. Po dwóch miesiącach efekt jest kompletnie inny. Przy masce i szamponie latte zaczęły bardzo szybko się przetłuszczać, chociaż na początku byłam z nich bardzo zadowolona. Tym razem kupiłam sprawdzony już wcześniej szampon Aqua Light. Testowaną przez Anwen linie Fructis Goodbye Damage, ulubioną odżywkę Gliss Kur oraz nowość Balsam Syoss z najnowszej linii który czeka sobie na swoją kolej.


Ta linia naprawdę się sprawdziła, może nie cofnęła roku zniszczeń ( moich ombre końcówek już nic nie naprawi), ale z pewnością sięgnę po maskę czy odżywkę jeszcze raz. 


To są moje pewniaki z które zawsze jestem z nich zadowolona.


A to jak na razie zagadka:


Pozdrawiam