Kosmetyczna sobota: Pielęgnacja twarzy, ShinyBox

Komentarze (27) | 24.08.2013

Nie bez powodu kosmetyczne wpisy publikuje w sobotę, w tym dniu znajduję więcej czasu dla siebie i praktycznie zawsze robię sobie coś extra, np pedicure czy peeling z maseczką.
Pierwsza część dzisiejszego postu będzie o pielęgnacji twarzy. Zwykle nie miewam problemów takich jak wypryski, moją zmorą raczej są zaskórniki czy zatkane pory. Po powrocie do Polski zorientowałam się mam ich sporo. Zmiany kremów czy kosmetyków nie działają na mnie za dobrze.




W celu polepszenia stanu mojej cery, zdecydowałam się na zakup czegoś sprawdzonego. Kremem który do tej pory najlepiej na mnie działał był Ziaja lano-krem z serii Pro. Kosztuje około 12-13 zł za 50 ml tubkę. Kupiłam go ponownie chociaż ma tez swoje wady. Między innymi jest tłusty i źle się wchłania - za to rewelacyjnie nawilża i przez to właśnie zyskał sobie moją sympatię. Skóra nigdy się nie zregeneruje, jeżeli nie będzie odpowiednio nawilżona. Krem sprawdza się na noc, na dzień kupiłam coś innego. Garnier HydraAdapt - to chyba najświeższa kolekcja Garniera. Poleciła mi go moja babcia, która po wypróbowaniu próbki z gazety zdecydowała się kupić całe opakowanie. Wypróbowałam go u niej i byłam zaskoczona jakością. Sama wypatrzyłam go w Rossmanie za 8,99 zł za tą cenę wielkie wow. Bardzo szybko się wchłania, ładnie pachnie i super nawilża - tych dwóch kremów na razie nie mam zamiaru zmieniać.


Maskę oczyszczającą z glinką i mikrodermabrazją Ziaja kupiłam za namową koleżanki. Na razie nie żałuję, użyłam jej dwa razy i jestem jak najbardziej na tak. W sklepiku firmowym kosztowała 27 zł, ale opakowanie jest naprawdę duże ( 250 ml) Sposób użycia - nakładamy twarz i masujemy. Po 10 min zmywamy wodą. Mikrokryształki w maseczce są naprawdę wyczuwalne, mają za zadanie oczyścić pory.Są lepsze niż niejeden peeling.

Praktycznie nigdy nie zwracam uwagi na oznaczony rodzaj cery w przypadku kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Potrzebowałam coś nawilżającego - wybrałam krem do cery suchej, z kolei maska oczyszczająca przeznaczona jest do cery tłustej i mieszanej. Sama mam mieszaną z problematyczną strefą T.


Kolejna część to recenzja trzech pudełek ShinyBox. Zacznę od tego które najbardziej spodobało mi się z całej trójki.

LIPIEC 2013

Zdecydowanie Lipcowe, które zapakowane czekało na mnie miesiąc w mieszkaniu. Szczególnie polubiłam je za dwa kosmetyki: Wodę termalną i bazę pod cień Grashka


Wodę termalną już kiedyś miałam, poprzednia była z firmy Avene. Tą małą wersję również polubiłam. Miłym zaskoczeniem była baza do oczu i ust. Wiele osób zachwalało że sprawdza się również jako cień do oczu. Dla mnie oprócz tego  jest świetnym korektorem - Polecam


Cień Wibo - zdecydowane nie mówię wszystkim błękitom w makijażu. Żel L'occitane pojawił się drugi raz. Tym razem w większej 75 ml wersji.

CZERWIEC 2013

Czyli urodzinowe kolorowe pudełko. Tutaj moimi faworytem okazał się peeling cukrowy o zapachu różanym z Green Pharmacy. Miłym zaskoczeniem okazał się Krem do stóp z Organique.


Błyszczyk Manifesto Pase - nie lubię czerwieni na ustach, powędruje do mojej koleżanki.


SIERPIEŃ 2013 

Czasem zdarzają się gorsze edycje i to chyba jedna z nich.


Krem do rąk, - Jeba, Płyn micelarny - bielenda, maska nawilżająca - Dermedic - to już chyba 5 rzecz z tej serii. Od czasu do czasu używam peelingu enzymatycznego ale przeszkadza mi trochę zapach tych produktów. Serum na końcówki - Indola - nie znam firmy, nie natrafiłam też na żadną recenzję tego produktu. Marion Koncentrat antycellulitowy - Chłodzący - przetestuję go chociaż w kwestii cellulitu raczej nic nie zmieni jego ogólnego stanu w 5 dni.

RÓŻ BOURJOIS
Nie wiem czy pamiętacie ale niedawno Rossman organizował konkurs " 1500 różów na 150 urodziny Bourjois" Udało mi się wygrać jeden z nich. Ku mojemu zdziwieniu czekał na mnie prawie 2 miesiące w sklepie.



Kolor nr 95 ROSE DE JASPE jest bardzo delikatny. Wcześniej używałam odcieni wpadających w brąz. Ten będzie miłą odmianą.

Pozdrawiam