Pierwsza ofiara mojego wyzwania :)

Komentarze (42) | 17.03.2013
Witam
W piątek podczas wieczornego (jak widać intensywnego) masażu, zepsułam zielony masażer z Rossmana. Jedna rolka się urwała i nie mogłam już nic z nią zrobić. Jak widać swoje już przeszedł - masowałam nim swoje nogi w miarę regularnie od wakacji. Mogę go nazwać pierwsza ofiarą mojego wyzwania, bo obiecałam sobie że będę go używać codziennie i tak robię, a na boczkach skupiam się teraz bardziej niż zwykle.


W następny dzień bez wahania kupiłam identyczny. Oczywiście nie była to jedyna rzecz z którą wyszłam tym dniu z tego sklepu ...


W moim koszyku znalazły się 4 produkty.



Na półce zaraz obok zielonego przyrządu była szczotka kąpielowa do masażu. Zabrałam i nie żałuję. Wypróbowałam ją jeden raz, i już widzę używanie jej jest o wiele wygodniejsze, niż w przypadku obu masażerów które mam. Dodatkowo cały "zabieg" jest w miarę przyjemny. Jedyny minus - na początku włoski są tak twarde że mogą podrażniać skórę. Po kontakcie z ciepłą woda miękną i jest już dobrze. Z całej trójki którą mam ( łapkę możecie zobaczyć tutaj: kilk) chyba ta szczotkę mogę polecić najbardziej. Szczególnie że kupiłam ją na przecenie. 



Na promocji były również żele Original Source. Kupiłam chyba 2 najbardziej słodkie zapachy: malina z wanilią oraz pomarańcza z lukrecją. 


A to promocje z których skorzystałam: 


Pozdrawiam