Nie lubię poniedziałków w Pure

Komentarze (24) | 12.03.2013
Witam
Po kilku dniach odpoczynku bóle mięśni minęły i w końcu poszłam na siłownie. W dzień byłam w pracy więc wybrałam się pod wieczór. Jednak wchodząc na salę od razu zdałam sobie sprawę że jest poniedziałek...

Nie wiem jak jest u was ale u mnie od dawna można zaobserwować pewną zależność. Im bliżej końca tygodnia tym mniej ludzi. Poniedziałek to jakaś masakra. Trzeba czekać w kolejce do maszyn, szukać porozrzucanych hantli, gnieść się z innymi na matach i ciągle szukać sobie miejsca do ćwiczeń. Jeszcze przyniesiesz sobie hantle, zrobisz jedną serię, odwrócisz się na chwile i już ich nie ma. We wtorki i środy jest już zdecydowanie więcej przestrzeni, w czwartek i piątek całkiem luźno, a weekend to już "tylko" ja i wszystko dla mnie.

Nie wydaje mi się że wszyscy klubowicze to studenci którzy na weekendy akurat zjeżdżają do domu. Tak na logikę, to właśnie w weekend powinno być najwięcej osób, bo w końcu dużo osób ma wtedy wolne. Czy to ma wiele wspólnego z powiedzeniem "od poniedziałku się odchudzam"?? Może po prostu wszystkich męczą wyrzuty sumienia po sobotniej imprezie i niedzielnym obiedzie ?

Ja na szczęście nie mam takich problemów :) chodzę regularnie poniedziałek - środa - piątek + czasami weekendy i mam zamiar się tego trzymać.

Wczoraj zrobiłam trening obwodowy i zastanowiłam się już co to aerobów. 2-3 razy w tygodniu będę biegać po 30-40 min ze średnią prędkością około 7,5 km/h, raz w tygodniu zrobię sobie jeden krótszy , intensywny i męczący bieg interwałowy. Zaczynam progressować w każdej serii i redukcję tkanki tłuszczowej. + trening Tiffany



Bo nic samo się nie zrobi
Pozdrawiam