11.11 siłownia hula hop & shopping

Komentarze (29) | 11.11.2012
Witam
Wczoraj był bardzo przyjemny dzień. Byłam na zakupach i na siłowni. Na początku Bonarka później Pure a na końcu Galeria Krakowska (bo po drodze do domu było..)
Hula hop kręcę codziennie ale wyniki nie są tak szybkie jak to było w wakacje. Gdy dostałam kółko  po 5-6 razach boczki znacznie się zmniejszyły i chociaż kręciłam w bluzie miałam okropne siniaki.
Przypominam:


A kręcenie nie było przyjemne.

Teraz kręcę już regularnie od 3 tygodni i nie widzę takich dużych różnic jak wtedy. Zależy mi głównie na rozbiciu boczków. Chociaż najczęściej jestem w podkoszulku siniaków już prawie w ogóle nie ma, jak już są to tylko na kościach biodrowych. Nie czuję żadnego bólu, kręcenie jest przyjemne. Po tych 40 minutach nie mam tak bardzo zaczerwienionego brzucha tak jak kiedyś ale nie poddaje się jeszcze dużo minut przede mną. Na pewno teraz mam trochę bardziej wystający brzuch niż w wakacje :P

Wczoraj na siłowni pobiegałam trochę na bieżni oraz zrobiłam ćwiczenia z hantlami i na maszynach, na plecy i triceps + coś na brzuch jak zawsze.
Mój chłopak zawsze mi mówi że nie ma sensu zaczynać intensywnych treningów przed zimą bo organizm nastawiony jest na magazynowanie tłuszczu a nie na spalanie i jest o wiele ciężej. Chyba coś w tym jest !


Wieczorem planuję jeszcze coś napisać ale zanim to zrobię muszę dokończyć Świąteczne porządki w swojej szafie bo w końcu dzisiaj święto jest i nie ma co robić bo wszystko jest pozamykane.
Wczoraj przyniosłam trochę nowych rzeczy i zdałam sobie sprawę że nie mam tego gdzie włożyć. Dzielę z kuzynką małą szafę i na swoje rzeczy mam 3 półki i pół drążka na wieszaki.

Po opróżnieniu półek zaczęłam segregować ubrania. Pierwsza największa grupa to te które zostają, druga te w dobrym stanie/z metkami które można wystawić na allegro, trzecia to te których nie potrzebuję i wylądują w koszu na ubrania - jest ich pełno przy śmietnikach. Słyszałam że to wszystko nie idzie do potrzebujących tylko do SH ale co mi tam i tak ich nie potrzebuję.

Jak na razie wygląda to tak:


Do kosza powędruje głównie : bershka, zara, h&m, river island.... trochę mi było szkoda ale wiem że nie będę już chodzić w tych rzeczach. Mogłabym oddać to jakieś rodzinie ale tego nie zrobię.
Kiedyś robiłam porządki w szafie i miałam bardzo dużo ubrań których nie potrzebowałam a nie chciałam ich  wyrzucać. Napisałam więc na gumtree że oddam potrzebującym dużo ubrań dla dziewczynek - zgłosiła się jedna rodzina. Znalazłam na strychu starą rozwaloną torbę podróżną, pozszywałam ją i zapakowałam całą. Ważyła może z 20 kg. Rodzina nie przyszła na miejsce w którym chciałam się spotkać - bo nie wiedziała gdzie to jest. Więc to ja musiałam dodatkowo dojechać tam gdzie im pasowało. Ta kobieta przyszła z dwoma córkami tak wymalowana i wystrojona że wyglądała lepiej ode mnie. Wzięła torbę podziękowała a wieczorem dostałam SMS - kobieta z córkami powybierały sobie ubrania które im się podobają i chcą żebym przyjechała sobie po resztę !! powiedziałam - nigdy więcej. 

Wracam ogarniać chaos :)
Pozdrawiam