Test szczoteczki Philips Sonicare Diamond Clean

Komentarze (31) | 28.11.2014
Uśmiech to jeden z tych walorów urody,o który powinniśmy szczególnie dbać z wielu powodów. Myślę że sama wiem o tym najlepiej gdyż moje zęby nie należą do najmocniejszych, przez co w dzieciństwie panicznie bałam się dentystów. Swoją pierwszą elektryczną szczoteczkę do zębów kupiłam w 2008, był to najprostszy dostępny model. Zakup okazał się strzałem w dziesiątkę, a pozytywne skutki tej zmiany po niecałym roku użytkowania, zauważyła sama Pani stomatolog. 




Po utracie pierwszej (została w hotelu) postanowiłam szybko rozglądnąć się za innym modelem, gdyż powrót do tradycyjnej już nie wchodził w grę. Wybór padł na kolejną szczoteczkę, wykonującą ruchy oscylacyjno-rotacyjne oraz tym razem pulsacyjne.Teraz przyszedł czas na jeden z najbardziej zaawansowanych modeli czyli Sonicare Diamond Clean, którą mam okazję testować dzięki marce Philips.

Gdy porzuciłam swoją szczoteczkę manualną na rzecz elektrycznej w 2008 roku zauważyłam ogromną różnicę. Podobnie było z przejściem na soniczną która działa w inny sposób. Jest szybsza i bez wątpienia lepiej oczyszcza zęby, do tego znacznie delikatniejsza co można zauważyć już przy pierwszym użyciu. Posiada 14-dniowy program "Łatwy Start" który pomaga przyzwyczaić się do ruchów które mogą na początku łaskotać. Szczerze mówiąc nie odczułam tego, ale po tych dwóch tygodniach spróbowałam użyć poprzedniej szczoteczki i nie było łatwo. Miałam wrażenie, że jest za twarda dla moich dziąseł.

Działanie Philips Sonicare Diamond Clean opiera się na technologii wykorzystującej fale dźwiękowe, (podobnie jak szczoteczki soniczne do oczyszczania twarzy: VisaPure czy Clarisonic). Drgające włókna w połączeniu z wodą oraz pastą do zębów tworzą pianę, która pomaga oczyszczać trudno dostępne przestrzenie międzyzębowe, dlatego w przeciwieństwie do zwykłych szczoteczek elektrycznych jest dobrym rozwiązaniem dla osób noszących aparaty ortodontyczne.

Do wyboru mamy trzy wersje kolorystyczne białą neutralną oraz limitowane : różową (najbardziej kobiecą) i czarną (najbardziej męską na rynku) sam design bardzo udany, szczoteczka jest prosta i matowa. Pewnie leży w dłoni mimo iż nie posiada gumowych elementów jak praktycznie każda inna. Mamy też 5 diod, które wskazują na tryb szczotkowania ( 5 do wyboru) oraz wskaźnik baterii. W komplecie znajdowała się również szklanka - ładowarka, służąca również jako stojak na szczoteczkę oraz etui podróżne, którym w razie potrzeby też podładujemy szczoteczkę, 2 końcówki oraz nakładki.



Myślę ze tyle na początek wystarczy, na dzień dzisiejszy widzę sporą różnicę w stopniu oczyszczenia zębów. Wydaję mi się również że są jaśniejsze .O dokładniejszej opinii pomyślę po minimum roku użytkowania. Mam nadzieję że będzie służyć mi długo i obejdzie się bez zagubień czy upuszczeń bo z tym to już bywa u mnie różnie.

Pozdrawiam