Życzenia Świąteczne

Komentarze (23) | 30.03.2013
Witam
Chyba nadszedł właśnie czas składania życzeń świątecznych. Niestety w tym roku w święta trafiła nam się wyjątkowo brzydka pogoda, więc chyba mokrego dyngusa nie będzie - w sumie i tak nigdy nie lubiłam oblewania wodą. Jak byłam młodsza zawsze dostawało mi się "z wiadra" gdy wracałam z kościoła. Teraz już nie mam tego problemu, jestem "za stara" na takie rzeczy, i do kościoła też nie chodzę.

Gdy pomyślę sobie o tych własnie świętach i diecie przypomina mi się historia mojej mamy która miała miejsce dokładnie 2 lata temu.

Moja mama jest bardzo zapracowana i należy do osób "wiecznie odchudzających się" często wycina sobie z gazet rożne ciekawostki, czyta książki o dietach, ale prawie nigdy nie udało jej się zrzucić większej ilości kilogramów. Przy jej trybie życia ciężko o jakąkolwiek aktywność fizyczną, czasami udawało ją się przekonywać bo jakiegoś krótkiego biegu, brzuszków czy skakanki ale to było dawno.

2 lata temu udało jej się schudnąć na moje oko około 10-12 kg w 3 miesiące dzięki samej diecie. ( dla informacji dodam że ma 165 cm wzrostu i waży około 85 kg) Pewnego dnia zmotywowana powiedziała sobie dość i zaczęła odżywiać się głównie rybą i warzywami na parze. W pracy przegryzała sobie obiady pieczywem chrupkim. Oprócz tego dużo wody i 0 ruchu niestety. Nie wiem czy się ważyła ale nie powiedziała mi nigdy ile jej ubyło - jednak wiem że sporo - zaczęła się mieścić w bluzki rozmiaru M - wcześniej ciotka przysyłała jej angielskie 14 czy 16. Widziałam jaka była zadowolona, wyglądała świetnie w tych rzeczach, a szyja robiła jej się "coraz dłuższa" heh
Walkę o idealną sylwetkę na lato przerwały nieszczęsne Święta Wielkanocne, kiedy to na śniadaniu u babci zaczęła jeść - bo nie wypadało odmówić, przecież w końcu raz na czas można.
Zaczęło się od kiełbaski święconej, później jajka, sałatki cały obiad a na końcu ciasta : piszingery, babki i mazurki. Do domu wróciła najedzona, pierwszy raz od miesięcy. I od tego dnia zaczęło się podjadanie, odstępstwa od diety które doprowadziły do efektu Jojo i na lato ważyła tyle ile przed rozpoczęciem diety, albo jeszcze więcej. Nigdy później nie udało jej się osiągnąć czegoś podobnego - szkoda.

Także mogę wam życzyć Kolorowych Świąt Wielkanocnych dużo jajek, smacznych sałatek i mało mazurków. A po świętach efektywnych treningów, stuprocentowej realizacji planów i powalających efektów :) wszystkim.


Pozdrawiam